Pustynie to najpiękniejsze miejsca na świecie. Jak pustka może być piękna? Otóż może. I jest. To nie tylko kupa piachu. Czasem nie ma tam nawet piachu. Jest za to idealna do kalibracji satelit.
Jak słyszymy „pustynia”, to myślimy o Saharze. Słuszne skojarzenie – to największa pustynia na świecie. Symbolem Sahary są piaszczyste wydmy, ciągnące się po horyzont. Nie wszystkie pustynie muszą być jednak takie jak ta. Zaczynamy pojedynek: Salar de Uyuni vs. Death Valley. Która z nich jest ciekawsza?
Na początek krótka charakterystyka.
Salar de Uyuni
Lokalizacja: rejon Potosi, Boliwia
Największa pustynia solna na świecie. Zajmuje powierzchnię ok. 10 000 km2. Ważne miejsce wydobycia soli, której pokrywa w centralnej części pustyni ma grubość 10 metrów. Jedno z najbardziej niezmiennych miejsc na Ziemi. Wykorzystywane przez NASA do kalibracji satelit. Widoczne z kosmosu.
10 000 km2 soli, które wabi fotografów z całego świata zakrzywianiem rzeczywistości.
Death Valley
Lokalizacja: Kalifornia, USA
Death Valley (Dolina Śmierci), to część pustyni Mojave. Najgorętsze miejsce na Ziemi, rekordowa temperatura odnotowana w 1913 roku to 56,7 C. Zajmuje powierzchnię ok. 7 800 km 2. Najniżej położone miejsce w Ameryce Północnej, drugie najniższe na półkuli zachodniej (Badwater Basin – 86 metrów poniżej poziomu morza).
Rozgrzane, falujące powietrze przed twoimi oczyma sprawia, że czujesz się jak na grillu.
Zaczynamy.
DOŚWIADCZENIE PUSTKI
To bardzo ważna kategoria. Pustynia, jak sama nazwa wskazuje, powinna pozwolić odczuć pustkę. Spotkanie z pustynią to tak naprawdę spotkanie z samym sobą.
Salar to ogromne pustkowie. Jadąc kilkadziesiąt minut krajobraz nie zmienia się w żaden sposób. Mijają nas tylko kolejne fragmenty popękanej słonej ziemi. Na horyzoncie nie ma nic. Nie ma zwierząt, ptaków, nie ma dźwięków. Opcja „mute”. Ty, biała podłoga i niebo w różnych odcieniach niebieskiego.
Dolina Śmierci daje inne przeżycie pustki. Nie ma tam nicości po horyzont. Dookoła są góry, skały, piaszczyste wydmy. Jednak, jak nazwa wskazuje, nie ma tu życia. Przy odrobinie szczęścia można spotkać białe jaszczurki. W większości widzimy jednak wysuszone rośliny, odłamane fragmenty skał. W połączeniu z ogromnym gorącem, jest wrażenie, że to miejsce zabija. Żeby jednak doświadczyć prawdziwej Doliny Śmierci, pojedź tam w lipcu, kiedy jest najtrudniej i najgoręcej.
Salar de Uyuni: 9 / 10 Dolina Śmierci: 6 /10
EKSTREMUM
Pustynie to miejsca kształtowane przez ekstremalne warunki pogodowe. Duże amplitudy temperatury, mordercze słońce i mróz, silny wiatr, brak opadów. Nie jedziemy tam, żeby zażywać słonecznych kąpieli, tylko po to, żeby stawić temu czoła. Na której z nich bardziej odczujemy ekstrema? Weźmy pod uwagę dwa ekstremalne miesiące: styczeń oraz lipiec.
W styczniu na Salarze możemy spodziewać się maksymalnej temperatury ok. 20 C, minimalnej w granicach zera. W lipcu maksymalna to 14 C, minimalna to -11 C. Towarzyszyć może temu silny wiatr.
W styczniu w Dolinie Śmierci maksymalna temperatura będzie w granicach 31 C, minimalna ok. -9 C. W lutym atmosfera się podgrzewa i maksymalna temperatura w lipcu sięga 57 C, minimalnie spada do ok. 19 C. Latem, gorące powietrze Doliny Śmierci może spalić ci wnętrze nosa.
Salar de Uyuni: 7 / 10 Dolina Śmierci: 10 / 10
ZRÓŻNICOWANIE
Ekstremalna pogoda często tworzy ekstremalny krajobraz. Dlatego właśnie pustynia może być piękna. Wiatr i temperatura potrafią rzeźbić i niszczyć.
Przed wjazdem na solnisko znajduje się cmentarzysko pociągów. Zardzewiałe maszyny umierają w słońcu i piachu. Następnie odwiedzamy kopce soli w formie stożków. Całość wygląda jak pole mini solnych wulkanów. Na środku solniska znajduje się Wyspa Ryb (Isla del Pescado), na której rosną olbrzymie kaktusy.
Dolina Śmierci oferuje nam „diabelskie” atrakcje. Diabelskie Pole Golfowe (Devil’s Golf Course) nastroszone od solnych igieł, dramatyczny Widok Dantego (Dante’s View) czy Diabelskie Pole Kukurydzy (Devil’s Corn Field). Wszystko nadaje charakteru Doliny Śmierci. Do tego mamy Krater Ubehebe, który wygląda jak powód śmierci dinozaurów, Paletę Artysty (Artist’s Palette), czyli kolorowe góry przeciągnięte pędzlem, Mosaic Canyon, czy słynny Zabriskie Point.
Salar de Uyuni: 7 / 10 Dolina Śmierci: 8 / 10
DOSTĘPNOŚĆ
Pustynia powinna być z założenia trudna i niedostępna. Osiągnięcia cywilizacyjne sprawiają jednak, że śmiało możemy doświadczać takich miejsc.
Salar de Uyuni jest przystępny cenowo. Trzydniowa wycieczka po południu Boliwii, uwzględniając noclegi, posiłki i przejechanie 1200 km wraz z kierowcą to koszt ok. 90 – 100 dolarów. Większym kosztem jest na pewno dostanie się do Boliwii. Salar jest więc cenowo dostępny jak jesteśmy w Boliwii, jednak z perspektywy bycia w Polsce nie jest tak różowo. Rzadko zdarzają się promocje lotnicze do Ameryki Południowej. Dzięki temu jednak, nie ma tam dzikich tłumów. Można podróżować po Salarze i okolicach na własną rękę, jednak często napotkamy bardzo trudne drogi. Nie są one oznakowane. GPS też tam nie działa. Większość ludzi wybiera wycieczkę.
Dolina Śmierci jest w Stanach Zjednoczonych, do których mamy mnóstwo promocji lotniczych. Do tego parku najlepiej dostać się samochodem wypożyczonym z Las Vegas (można też spokojnie dojechać od strony San Francisco). Mimo że miejsce jest dość łatwo dostępne, to trudne warunki (temperatura) sprawiają, że ogromnych tłumów także tu nie ma. Drogi są dobrze oznaczone. Spokojnie możemy zwiedzać na własną rękę.
Dostępność to z jednej strony plus, z drugiej jednak nie o to chodzi.
Salar de Uyuni: 6 / 10 Dolina Śmierci: 6 / 10
ORYGINALNOŚĆ
Jeśli pustynia jest miejscem ekstremów, to oczekujmy od niej ekstremalnego przeżycia.
Najbardziej ekstremalnym doświadczeniem, jakie może dać Salar de Uyuni jest jego widok, gdy pokrywa go warstwa wody. Jest to największy plus wizyty w porze deszczowej. Niebo i ziemia nie mają granicy. Chodzimy po chmurach. Nie doświadczyłem tego, ale wiem jak wygląda suchy Salar i oddałbym wiele, żeby doświadczyć kiedyś tego w porze deszczowej. To kompletne zaburzenie rzeczywistości. Surrealizm 100%.
Dolina Śmierci oferuje nam „Racetrack”. Jest to wyschnięte jezioro, po którym samotnie żeglują kamienie. Poruszają się, zostawiając charakterystyczne ślady na ziemi, bez ludzkiej czy zwierzęcej ingerencji.
Salar de Uyuni: 10 / 10 Dolina Śmierci 6 / 10
ZWYCIĘZCA:
SALAR DE UYUNI: 39
DOLINA ŚMIERCI: 36
W moim zestawieniu minimalnie wygrywa Salar de Uyuni. Wygrał przede wszystkim dzięki temu, że lepiej oddaje uczucie pustki i jest jednym z tych miejsc na naszym świecie, które zostały przypadkowo tu umiejscowione, bo tak naprawdę należą chyba do innej planety. Obydwa miejsca powinny jednak znaleźć się na twojej liście, bo dają niesamowite przeżycie.
Ciekawe jak wyglądałby ten ranking, gdybyśmy porównali całą południową część Boliwii (do której należy Salar) do całej pustyni Mojave (do której należy Dolina Śmierci)? Południowa Boliwia już za nami. W kwietniu to samo powiemy o pustyni Mojave. Być może będzie to okazja do rewanżu.











