W Paryżu są trzy miejsca, które bardzo zapadły mi w pamięć. Trzy bardzo różne, ale każde z nich bardzo charakterystyczne. Te trzy miejsca łączy jedno – chillout.
Pole Marsowe
Wyobraź sobie, że bierzesz wino, coś do jedzenia, koc i idziesz na piknik do lasu czy parku. A teraz wyobraź sobie, że ten sam komplet zabierasz na Pole Marsowe w Paryżu i popijając wino delektujesz się widokiem Wieży Eiffla. A nawet jeśli nic nie masz ze sobą, nie martw się – wino kupisz na miejscu u tutejszych „sprzedawców marsowych”. Tylko pamiętaj, nie daj sobie wmówić, że wino, które chcesz kupić, kosztuje 20 eur. Targuj się. Nam udało się zejść do 5 eur. Rozkładasz koc lub siadasz na trawce, otwierasz wino ze znajomymi i czas zaczyna płynąć inaczej. Wokół siebie zobaczysz mniejsze i większe grupy ludzi, jedni z koszem jedzenia, inni tylko z winem. Ale wszyscy na pewno zadowoleni.
Sacre Coeur
Bazylika Sacre Coeur mieści się na szczycie wzgórza Montmartre. Z góry rozpościera się piękna panorama Paryża. Pod bazyliką jest sporo zieleni, gdzie można sobie przysiąść. Widok gwarantowany. Jedyne na co musisz uważać, to grupy czarnoskórych, którzy z uporem maniaka będą chcieli sprzedać ci bransoletki. Bransoletki te będą próbowali zawiązać ci na nadgarstku. Tutaj musisz wykazać się znaczną asertywnością. Mniej szkodliwi są ci, którzy na rozłożonych kocykach sprzedają pamiątkowe Wieże Eiffla. Zaczepiają, ale nie nękają. Hitem natomiast są ci, którzy sprzedają piwo. To już jest gruba przesada, ale najwyraźniej nikt ich stamtąd nie wygania, więc robią swoje. Jak już znajdziesz kawałek trawki, usiądź z dala od sprzedających naganiaczy i popatrz na Paryż. Jest dobrze.
Łuk w La Defense
Jeśli lubisz nowoczesne dzielnice, drapacze chmur i tego typu klimaty, to zajrzyj do La Defense. Symbolem tego miejsca jest Wielki Łuk (Grand Arche), który został zaprojektowany jako dwudziestowieczna wersja Łuku Triumfalnego. Najciekawsze jest to, że łuk ten znajduje się w idealnej linii z Łukiem Triumfalnym. Kiedy spoczniesz na jego schodach, będziesz mógł podziwiać jego „starszego brata”. W Grand Arche znajdują się biura francuskich ministerstw. Jeszcze kilka lat temu można było turystycznie wjechać na szczyt łuku windą, ale po wypadku w 2010, zamknięto dach dla zwiedzających. A razem z windami zlikwidowano muzeum informatyki, gier komputerowych i restauracje. Wolna przestrzeń została zaadaptowana na kolejne biura. Mimo braku windy, można usiąść na schodach łuku i się zrelaksować. Nie ma tu tłumów i natrętnych sprzedawców. Usiądź i poczuj ten modern klimat.
W tych trzech miejscach bardzo udziela się paryski klimat. Każdy może wybrać coś dla siebie. Najbardziej podoba mi się to w europejskim modelu spędzania wolnego czasu, że nikt się nie wstydzi usiąść na trawie, nikt nie patrzy na nikogo dziwnie, każdy zajmuje się sobą i swoim towarzystwem.
Trochę jeszcze brakuje tej „europejskości” w Polsce.

