Dobry dzień

Dobry dzień

Różne są etapy w ciągu dnia, różne samopoczucie. Różne są też etapy w życiu. Lepsze i gorsze dni. Jeśli jednak masz przeczucie, że twój gorszy dzień przeradza się w miesiąc albo rok, sprawa może być bardzo prosta.

Być może to, co tu napiszę nie będzie bardzo odkrywcze, ale doszedłem do takiego wniosku obserwując swoje własne podwórko, czyli dom i żonę.

Paula jest osobą mocno stąpającą po ziemi. Żyje zgodnie ze swoimi przekonaniami i bardzo rzadko się zdarza, że je złamie, albo zrobi coś wbrew sobie. Praktycznie nigdy to się nie zdarza. Rzeczywistość jest dla niej czarna albo biała. Dlatego wydaje mi się, że łatwiej jest jej podejmować decyzje. Coś jest dobre albo złe, korzystne albo nie. Ja widzę w świecie bardzo dużo szarości – rzeczy, których nie umiem łatwo ocenić. Często zanim podejmę decyzję, muszę długo pomyśleć.

Sprawa się jednak trochę odwraca, kiedy w grę wchodzą decyzje ryzykowne. Wtedy cel nie może być czarny albo biały. Musi być szary. Droga też jest szara. Wtedy mi jest go łatwiej zaakceptować, bo w mojej percepcji szarość istnieje.

Jak wiecie, w lutym jedziemy z Paulą dookoła świata. Angażujemy w to praktycznie wszystkie nasze oszczędności. Nikt nie może nam zagwarantować tego, co będzie jak wrócimy. Może zdarzyć się milion rzeczy. Szczerze mówiąc, jest to jedna z najbardziej „irracjonalnych” decyzji, jakie kiedykolwiek podjęliśmy. Cel jest szary jak mydło naszych dziadków.

W związku z tym, co wyżej opisałem, decyzja o wyjeździe powinna być łatwiejsza dla mnie.

Nie jest tak. Podczas kiedy ja mam czasem (rzadko, ale mam) dni, kiedy się zastanawiam, Paula nie robi miejsca nawet na odrobinę jakichkolwiek wątpliwości. I to jest właśnie to, co mnie ogromnie zaskoczyło. Myślałem, dlaczego tak jest. Sprawa jest prawdopodobnie bardzo prosta. Podróż dookoła świata to jedno z jej największych marzeń.

Nie ma znaczenia, czy jesteś realistą, optymistą, czy pesymistą. Czy widzisz świat w czerni i bieli, czy we wszystkich kolorach tęczy. Jeśli w grę wchodzi realizacja prawdziwego (podkreślam prawdziwego) marzenia, to cały strach jaki się pojawia nie ma szans wygrać z ogromną determinacją i wiarą. Oczywiście są dni, kiedy determinacja spada, a strach rośnie – to mój przykład. Strach może wygrać bitwę, ale nie wygra wojny.

Jeśli czujesz, że twoje życie ma smak zupki chińskiej, do której nie wsypałeś tego małego woreczka z przyprawami, to prawdopodobnie oznacza, że nie robisz tego, do czego zostałeś stworzony. To samorealizacja jest tym czymś, co cię nakręca – nie podwyżka. Nie etat. Podwyżka i etat powinny ci tylko pomóc w samorealizacji. Mogą też przeszkadzać. Zależy kim jesteś.

Jakie życie byłoby piękne, gdybyśmy codziennie mieli przed sobą wyzwanie, jakim jest realizacja marzeń. Człowiek czuje, że żyje i wierzy w siebie. Wie o konsekwencjach, ale ma to gdzieś. Być może to mało rozsądne, ale sprawia, że płynąca w żyłach krew jest gorąca i ma słodki smak.

Tego wam życzę w Nowym Roku. Niech każdy dzień da wam okazję do realizacji marzeń. Wtedy będzie więcej dobrych niż złych dni.