Tu i teraz!

Tu i teraz!

Na pewno nie raz miałeś taki dzień, w którym na coś czekałeś bardzo mocno. Kiedy miałeś 5 lat pewnie był to Mikołaj. Kiedy właśnie zacząłeś związek, był to sms od dziewczyny. Kiedy napisałeś maturę, były to jej wyniki. Jest mnóstwo takich sytuacji w życiu. Wciąż na coś czekamy, bardziej lub mniej, ale zawsze.

Miałam tak ostatnio z Broadway Dance Center. Byłam tam w lutym 2013 i mimo, że po pierwsze sobie nie radziłam, bo wybrałam za wysoką grupę. To dwa, nie przyszedł ten instruktor, który miał, czyli znany, ciemnoskóry choreograf. Zastępował go Niemiec. Nie mam nic do niemieckich choreografów, ale tak bardzo czekałam wtedy na zajęcia z kimś czarnoskórym, że na wstępie się trochę zniechęciłam. Potem było już tylko gorzej, bo okazało się, że trafiłam do za wysokiej grupy. Finalnie jednak byłam szczęśliwa, bo byłam na Broadway’u !!! W jednej z najlepszych szkół tańca na świecie. Więc dziękowałam losowi, że mogłam spróbować.

Kiedy tylko zaczęliśmy planować naszą podróż dookoła świata i ustaliliśmy, że wracamy przez Nowy Jork, w mojej głowie od razu pojawiła się myśl – wracam na Broadway, rewelacja! Wybrałam dzień, godzinę zajęć i grupę. Od Ameryki Południowej, czyli ostatniego stopa przed Nowym Jorkiem, codziennie myślałam o tej lekcji.

Kiedy wylądowaliśmy w Nowym Jorku, Broadway za mną chodził. I w końcu przyszedł 1 maja. Na dwie godziny przed zajęciami wybraliśmy się tam, żeby zarezerwować lekcję. Kiedy stanęłam przed panią w rejestracji i ta poinformowała mnie o tym, że Bev Brown dziś nie ma i zastępuje ją jej asystentka, podłamałam się. Bev to niesamowita kobieta, która poświęciła tańcowi wszystko, a dzięki niemu wygrała życie. Od kiedy przeczytałam wywiad z nią, jestem zafascynowana jej historią. Dlatego tak bardzo zależało mi na tych zajęciach. Czasu na pogodzenie się z myślą, że nie idę do Bev, a do WFB (jej asystentki) było mało, więc musiałam to szybko olać i przestawić się na myślenie – idę tańczyć i tylko to się liczy w tej chwili. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Dałam z siebie wszystko i wyszłam z zajęć najszczęśliwsza na świecie, spełniona. A WFB dała radę. Bardzo podobały mi się jej zajęcia.

Pamiętaj, że nie masz wpływu na los. Czekałeś na coś i potem tego nie dostałeś. Nie martw się. Olej to. Idź dalej. Ciesz się tym co jest tu i teraz. Ostatnio przeczytałam, że ludzie pro aktywni mają swoją pogodę. Nieważne, czy za oknem leje, czy właśnie wylałeś kawę na nowe spodnie. Niech te wszystkie błahostki nie mają wpływu na stan twojego umysłu. Bo po co mają mieć? Żeby cię zniszczyć?

Nie daj się! Walcz! Idź dalej! Nie czekaj! Nie oczekuj!

Liczy się tylko tu i teraz!