Dlaczego ze względu na bezpieczeństwo prędzej polecę czwarty raz do Meksyku niż na Jamajkę?

Dlaczego ze względu na bezpieczeństwo prędzej polecę czwarty raz do Meksyku niż na Jamajkę?

Zastanów się dobrze zanim wybierzesz kraj, do którego polecisz. Tak samo dobrze się jednak zastanów zanim wybierzesz kraje, do których nie polecisz. Szansa na to, że podejmiesz nieodpowiednią decyzję jest duża jak pokład samolotu Airbus A380.

 Co jest dla nas źródłem informacji przy decyzjach wyjazdowych?

 Z reguły znajomi, internetowe blogi, komentarze na forach. Wszystko, co najbardziej subiektywne. Ryzyko korzystania z tego typu informacji jest wysokie. To, że kogoś nie spotkało nic złego w Londynie wcale nie oznacza, że Londyn jest bezpieczny. To, że okradziono nas w Chile wcale nie oznacza, że Chile jest niebezpieczne. Jak na Amerykę Południową jest bardzo bezpieczne, a mnie faktycznie tam okradziono. Co więc mamy zrobić, żeby poznać prawdę? Prawd jest tyle, ile osób, więc ciężko będzie znaleźć tą jedyną, jednak…

„Jeśli mamy dane, spójrzmy na dane, jeśli mamy tylko opinie, to zróbmy po mojemu”.

 To słowa Jima Barksdale’a, kiedyś CEO firmy Netscape. Sam na co dzień współpracuję z firmą, która szuka w danych cennych wniosków dla branży medycznej. Dzięki danym pomaga lepiej leczyć ludzi. Dlaczego dzięki danym? Bo dane są obiektywne. Skonfrontujmy więc kilka stereotypów z danymi.

Stereotyp #1 – W Meksyku cię zabiją.

Po pierwsze – co to znaczy „ w Meksyku”. Nie powinniśmy rozpatrywać kraju jako całości wyciągając średnią arytmetyczną ze statystyk przestępczości. Średnia arytmetyczna to taka miara, która mówi że jest ci idealnie, kiedy jedną rękę włożysz do wrzątku, a drugą do lodu. Po pierwsze większość turystów leci na Yucatan. Ten rejon to biała plama na mapie przestępczości w Meksyku. Z resztą byłem osobiście – potwierdzam. Nic złego was tam nie spotka. Dużo kontrowersji zawsze wzbudza stolica – Mexico City, a szczytem głupoty wydaje się przejechanie przez granicę amerykańsko – meksykańską i owiane złą sławą miasto Ciudad Juarez.

 Wystarczy jednak rzut oka na statystyki dotyczące liczby zabójstw, żeby zrozumieć, że najniebezpieczniejsze miasto w Meksyku to nie stolica, to nie Juarez, a… Acapulco. Acapulco, o którym słyszymy w piosenkach, Acapulco, które kojarzymy z beztroskim relaksem. Gdy sprawdzimy dane, to okaże się, że Acapulco przoduje nie tylko w Meksyku, ale i na świecie. Dla kontrastu, gdy weźmiemy listę najbardziej niebezpiecznych miast na świecie, ułożoną według odsetka zabójstw na 100 000 mieszkańców, to w pierwszej pięćdziesiątce nie znajdziemy Mexico City. Znajdziemy za to takie turystyczne destynacje jak brazylijska Fortaleza i Natal oraz Kingston na Jamajce. No właśnie…

Stereotyp #2 – Jamajka to czysty relaks przy reggae.

Za wikipedią: w roku 1962 odsetek zabójstw na Jamajce wynosił 3,9 na 100 000 mieszkańców – jeden z najniższych na świecie. W 2005 roku wskaźnik ten wynosił 1674 na 100 000 mieszkańców – jeden z najwyższych na świecie. Wzrósł o ponad 42 000%! Jamajka jest jednym ze światowych „liderów” jeśli chodzi o zabójstwa. Zdziwienie? O tym przecież nikt nie mówi prezentując piękne foldery z ofertami wycieczek. Oczywiście w większości krajów na świecie, nawet tych niebezpiecznych, przemoc i zbrodnie nie dotykają turystów. Wszyscy są przecież świadomi, że bogaci turyści to zastrzyk pieniędzy dla lokalnej społeczności. Dobrym przykładem może tu być Republika Południowej Afryki. Jedno z najniebezpieczniejszych państw na świecie. Przoduje w ilości zabójstw, gwałtów, włamań i wszystkiego co najgorsze. Na stronie brytyjskiego rządu (gov.uk) możemy jednak przeczytać, że faktycznie RPA jest niebezpieczne, ale większość niebezpieczeństw jest daleko od miejsc, gdzie przebywają turyści i większość wizyt turystycznych odbywa się bezproblemowo. W Internecie przeczytacie, że pierwszą zasadą jeżdżenia po Johannesburgu jest „nie zatrzymuj się na czerwonych światłach, nigdy”. Wtedy mogą do Ciebie podbiec, wybić szybę, przyłożyć do głowy pistolet, ukraść samochód. Zapytałem o to przy wynajmie samochodu na lotnisku. Pani mi powiedziała, że teoretycznie może się to zdarzyć, ale raczej nie mi. Dlaczego? Bo wypożyczam Chevroleta, a nie VW Golfa. Tak więc pierwsza zasada bezpieczeństwa w RPA – nie jeździj Golfem. Po chwili ta sama Pani dopowiedziała „to piękne miejsce, są tu piękni ludzie, zachowuj się naturalnie, nie pokazuj strachu”. Nic złego się nie stało.

Dane bez kontekstu to tylko liczby.

Dane same w sobie są obiektywne, ale ich dobór już nie musi. Każdy z nas może zestawić dane w taki sposób, żeby uzyskać określony cel. Dlatego też do danych powinniśmy dołożyć kontekst, który je wyjaśni. Co więc konkretnie mamy zrobić? Poświęcić trochę czasu na analizę.

Jeśli chcemy naprawdę zrozumieć sytuację w danym kraju, to zbierzmy informacje ze wszystkich źródeł. Słuchajmy znajomych, czytajmy opinie w Internecie. Rzućmy okiem na dane dotyczące przestępczości oraz miejsc, których statystycznie należy unikać. Na koniec po prostu spróbujmy zrozumieć dany kraj. Poznajmy historię, dowiedzmy się, dlaczego jest jak jest. Poznajmy kontekst. Szukajmy prawdy. Odrzućmy stereotypy. Pamiętajmy też, że nawet jeśli wg danych kraj jest bezpieczny, to nie zwalnia nas ze stosowania pierwszej, podstawowej zasady – zdrowego rozsądku. Podobnie, jeśli wg danych kraj bądź jego rejony są niebezpieczne, to wcale nie oznacza, by tam nie jechać. Bezpieczeństwo zależy tak od miejsca, jak i od nas samych. Od naszego zachowania. Od naszego szacunku dla innego miejsca. Od zdrowego rozsądku.

  • Jan

    Meksykańska stolica w języku polskim nosi nazwę „miasto Meksyk”. Autor tego artykułu to niestety kolejny idiota, który myśli, że wszystko, co leży na półkuli zachodniej, to z automatu musi być „city”

    • Janie, wielkie dzięki za informację – nie miałem zielonego pojęcia, że da się to powiedzieć po polsku! :) Tacy, jak ja mówią „ci ty”, za to osoby, które komentują jak Ty są „ty ci, tyci”. Pozdrowienia! :)