Jest tylko jedno dobre biuro podróży

Jest tylko jedno dobre biuro podróży

Mogę je polecić z czystym sumieniem. Prawdopodobnie nigdy cię nie zawiedzie. Na pewno nigdy nie upadnie i na pewno nigdy cię nie oszuka.

Kilka lat temu, chyba cztery, zaczynałem nowy etap mojego życia. Odszedł mój ojciec, rzuciłem pracę i wracałem na stałe do Białegostoku. Pomyślałem, że to jest idealna chwila, żeby gdzieś pojechać. Nie miałem żadnych zobowiązań. Nie miałem pracy. Nie miałem urlopu, a raczej urlop mnie nie dotyczył. Powiedziałem mamie, że chcę pojechać, ale inaczej. Sam, bez nikogo, bez planu – totalnie w ciemno. Mama zaproponowała, że kupi mi jakąś wycieczkę, żebym tylko jechać „normalnie”. Nie chciałem „normalnego” wyjazdu. Kupiłem bilet z Warszawy do Aten i powrót z Bolonii do Katowic. Miałem nagrany jeden nocleg w Atenach. Miałem się zatrzymać u jakiejś dziewczyny – pierwszy raz w życiu korzystałem z Couchsurfingu. Na początku bałem się tego wyjazdu. Nie wiedziałem gdzie będę spał. Przecież „tyle złych rzeczy mogło mi się przydarzyć”. Wielu ludzi w tym momencie wymięka i rezygnuje. Otwierają ofertę Itaki czy innego biura podróży, wskazują palcem na nr strony i robią przelew. Były dwie rzeczy, które sprawiły, że pojechałem.

Pierwsza z nich, to wiara w siebie, w to, że poradzę sobie w każdej sytuacji. To właśnie sprawia, że nie przerażają mnie takie rzeczy jak brak noclegu. Zaufanie do siebie i do własnej intuicji jest kluczowe w momentach, kiedy jesteś zdany tylko na siebie.

Druga z nich to brak oczekiwań. Przed wyjazdem nakreśliłem sobie pewną trasę. Przykładowo w Grecji chciałem zobaczyć Ateny, Delfy, Meteory i Saloniki. Zobaczyłem tylko Ateny. Na miejscu zdecydowałem, że zostanę dłużej, a do Czarnogóry pojadę nie przez Serbię, a przez Albanię. Spędziłem świetny czas w Atenach, a Meteory zwiedziłem w 2013 roku z Paulą. Jadąc w ten sposób można mieć plan, ale trzeba się przygotować na jego zmiany, a za wszelką cenę robić tylko to, na czym nam naprawdę zależy.

Podsumowując, przez te kilkanaście dni spotkały mnie następujące rzeczy:
– w Atenach poznałem Nadię, która jest moją dobrą znajomą do dziś. Po kilku latach spotkaliśmy się na kawę w Palo Alto,
– w Albanii wsiadłem w taksówkę, która miała mnie zawieźć do Czarnogóry. Po drodze się zepsuła, a kierowca próbował zatrzymać inne samochody, żeby mnie od niego zabrały (po tym jak mu już zapłaciłem – nie odpuściłem),
– na dworcu autobusowym w Budvie poznałem emerytowanego, niemieckiego przedsiębiorcę, który powiedział mi jak przepłynąć wybrzeże Chorwacji promem za kilkanaście złotych,
– w Splicie, Mate (osoba u której się zatrzymałem) zabrał mnie na festiwal, podczas którego wszyscy bawili się w morzu,
– w samolocie z Zadaru do Pizy poznałem moich obecnych przyjaciół z Hiszpanii – Javiego i Milę. Zwiedziliśmy razem Florencję. Pomogli mi znaleźć taśmę do plecaka, który mi się porwał,
– w Pizie spałem w krzakach na terenie Uniwersytetu w Pizie,
– jadąc do Lucci zaspałem i obudziłem się w toskańskim lesie. Czekałem półtorej godziny na inny pociąg, siedząc na torach
– w Bolonii przypadkiem spotkałem koleżankę, z którą byłem w podstawówce na obozie.

Jest tylko jedno biuro podróży, które może zapewnić ci takie atrakcje. To biuro nazywa się „Los” i działa najlepiej, kiedy mu zaufasz. Praktycznie nie znam osób, które były zawiedzione po takim wyjeździe. Pamiętaj tylko, żeby jako bagaż wziąć wiarę we własne siły.

  • Włodzimierz Pawłowicz Mazaj

    Los może zaskoczyć ale dobrze mieć wiarę i przeświadczenie, że się w tym wszystkim można dobrze odnaleźć. Bardzo barwny obraz maluje się poprzez ten opis. Nic tylko rzucić wszystko i jechać:)

  • Wiara w siebie jest konieczna, żeby czuć się niezależnym. Z takim przeświadczeniem czujesz się jak kamień na mocnym wietrze. Bez tego jak liść :)

  • Jan

    Dobre!

  • Wczoraj kupiłam bilet, za tydzień lecę tylko z plecakiem. Nie wiem, gdzie będę spać i kogo spotkam na swojej drodze, ale wierzę, że będzie to jedna z najciekawszych i ekscytujących podróży.

    • Jestem pewien, że przeżyjesz jedną z najbardziej niesamowitych przygód w życiu! :)

  • Martyna Ciempek

    No nietrudno się nie zgodzić – niezależne wycieczki są pełne przygód :) jednak ja jestem zbyt statyczna (to chyba dobre słowo) i wolę mieć wszystko zaplanowane od A do Z, więc jeżdżę z Itaką i unikam niespodzianek na drodze, haha :) ale podziwiam za odwagę i wierzę, że jest fajnie!