American Dream czy American Scream?

American Dream czy American Scream?

Jeśli jeszcze nie wiesz, Stany Zjednoczone to jeden z moich ulubionych kierunków na świecie. Czasem jednak w USA chce mi się krzyczeć, kiedy widzę jak miejsca, które są marzeniem milionów zalatują tandetnym kiczem. Cóż, Amerykanie to mistrzowie sprzedaży. W każdym sensie.

Sztuka marketingu

Los Angeles? Kupa betonu.

To prawdziwa sztuka zrobić z takich miejsc jak Los Angeles, czy Las Vegas ikonę marzeń podróżniczych. Każdy, praktycznie każdy, komu mówię o tym, że byłem w „LA” mówi „no co ty gadasz”. Tak, jakby to było miasto miliona zabytków. OK, w USA nie ma zbyt wielu zabytków (poza naturalnymi). Tak, jakby to miasto miało duszę, w którą można się bez pamięci zatopić. Trochę ma, ale nie jest to takie proste. O ile nie kręci cię bardzo uliczny styl, „LA”, nie będzie dla ciebie. Nie ma tam nic ciekawego. To kupa betonu. Jak na tak duże miasto, to nawet „downtown” nie robi wrażenia. Gdyby nie okoliczne plaże, to mogliby tam zsyłać niepokornych mieszkańców za karę.

Rodeo Drive, Beverly Hills

Las Vegas? Stolica tandety.

Las Vegas to już naprawdę synonim tandety. Sercem miasta jest długa ulica, tzw. Las Vegas Strip. Przy niej zlokalizowane są największe atrakcje tego miasta. Hotele. Tak. Największe atrakcje tego miasta to hotele. W tych hotelach kasyna. Jeśli jednak sądzisz, że w każdym kasynie są panowie w garniakach i panie w skąpych sukienkach, to się grubo mylisz. W większości z nich emeryci przepuszczają przez palce swoje emerytury, paląc przy tym tony szlugów. Wychodząc z kasyna zamiast śmierdzieć gotówką, śmierdzisz fajkami.

Miami? Niby piękna plaża.

Plaża w Miami. Miami Beach. Już pewnie nucisz sobie „I’m going to Miami, welcome to Miami”. Opalone ciała spacerujące po bulwarze. Pośladki, klata, majtki. Nawet psy są sexy. Do tego piękna plaża. Na tej plaży jest tylko jedna urokliwa rzecz – małe domki, z których ratownicy obserwują teren. I znów cię zmartwię. Jeśli byłeś na którejkolwiek greckiej plaży, to Miami Beach nie powinno zrobić na tobie wrażenia. Chyba, że chodzi o lans.

Nike, Cola i … Nowy Jork

Tak jak Amerykanie potrafią sprzedać całemu światu Coca-Colę, Nike czy iPhone’a, tak samo mogą sprzedać wszystkim American Dream. I nie ma w tym nic złego. Tylko zamiast marzyć o plaży w Miami czy szaleństwach w Vegas, pomyśl o dziesiątkach pięknych parków narodowych, lurowatej kawie w tanich motelach, wynajmij samochód i przejedź to wszystko.

Jeśli bardzo chcesz zobaczyć miasta, to wybierz się do San Francisco. To miasto bije na głowę Los Angeles, a jakimś cudem na standardowej liście marzeń zajmuje niższe miejsce.

Jest takie jedno miasto, które mimo że jest jednocześnie bardzo komercyjne i warte zobaczenia. To Nowy Jork. Tam wszystkie billboardy, neony i wielka komercja ma jakiś sens.

nowy jork

  • Klaudia

    ja chyba najbardziej chciałabym zobaczyć tych ludzi. gdy spotykam Amerykanina gdzieś w podróży, widzę z odległości kilometra, że to Amerykanin. stary, młody – nieważne. słyszałam, że telewizyjny obraz samych mieszkańców USA jest mocno zniekształcony. tak, moja wyprawa do Stanów będzie głębokim socjologicznym badaniem :D

    • Oby tak było. Poznaj tych Amerykanów, którzy są w NYC i w LA, ale poznaj też tych na prowincji. To będzie trochę inne doświadczenie

  • Patrycjusz :)

    Ale dla czego NYC ma być traktowany inaczej ? Taki sam betonowy moloch jak inne, tyle, że upchane tam bogactwo i przepych tego świata.

    • Betonowy moloch tak. Ale na tyle betonowy i na tyle moloch, że można powiedzieć, że jest „jakiś”. Nie do końca można to powiedzieć o kilku innych lokalizacjach :)

  • PolskiAmazon.PL

    Kolejny świetny tekst, zgadzam się w 100%

    • Dzięki Marcin! Cieszę się, że się zgadzasz z moim punktem widzenia :)

  • miszcz

    Pewnie, że dream. Beton, hotele, kasyna, nawet to, że przepuszczają kasę…bo mają! Zawsze w tym śnie chodziło o szmal, nic innego.

    • Miszczu, niby tak. Jest jednak kupa innych rzeczy, które warto tam ogarnąć. Także jak już wygrasz (tego ci życzę) dobry hajs w Vegas, leć zobaczyć kilka parków narodowych :)

  • O.

    a jak Wasza reszta planów amerykańskich? Czy macie właśnie w planach zobaczyć któryś z parków, lub też któryś z tych cudów natury? Fakt, to nie jest wtedy wyprawa ani socjologiczna, ani wielkomiejska – nic nam zapewne o Amerykanach nie powie, ale to te miejsca zostaną w naszym sercu. Więc, jesli macie jakieś plany, dawajcie znać :). Chętnie poczytam, pozdrawiam.

    • Pewnie, że mamy. Zaliczyliśmy kilkanaście parków i na pewno postaramy się to jak najlepiej pokazać. W moich oczach jednym z głównych atutów USA jest właśnie natura.

  • Lutka

    Zgadzam się w 100%. Byłam w USA jeszcze zanim w Polsce były galerie handlowe. Tam wszystko można kupić, a zwiedzać można pierwszego na świecie Mc Donald’sa :) Jeśli tam jeszcze pojadę to właśnie po to by obejrzeć naturę …

    • Pojedź, zdecydowanie! :)

  • jacek

    nature jak najbardziej warto zobaczyc, szkoda tylko ze ludzie to banda jelopow majacych zamiast jednej zrenicy nadgryzione jablko a zamiast drugiej „$”. na maxa dumnuch ze swojego kraju i jego pozycji na swiecie. proponuje rowniez poogladac troche telewizji zeby zobaczyc propagande w zachodnim stylu

    • Jacek, na pewno jest w tym trochę prawdy, ale nie generalizujmy. Jest tam też mnóstwo wartościowych rzeczy. Myślę, że budowanie w ludziach pewności siebie i dumy z kraju może być plusem. Na pewno łatwiej im dzięki temu egzystować. Są ludzie i ludzie – jak wszędzie :)